Sprawy o unieważnienie umowy kredytowej opartej na WIBOR-ze wymagają cierpliwości. Czas ich trwania zależy od trzech zmiennych: obciążenia konkretnego sądu, strategii procesowej banku oraz jakości przygotowania powoda. Poniżej realny harmonogram takiej sprawy, przyczyny opóźnień i sposoby na przyspieszenie procesu.
Obciążenie sądu a tempo postępowania
Czas trwania postępowania w dużej mierze zależy od sądu, do którego trafi pozew. W Warszawie, Poznaniu czy Gdańsku liczba pozwów przeciwko bankom jest wysoka, co przekłada się na kolejki: oczekiwanie na pierwszą rozprawę wynosi tam zwykle 10-12 miesięcy. W mniejszych ośrodkach, gdzie spraw WIBOR-owych jest mniej, pierwsze posiedzenie bywa wyznaczane już po kilku miesiącach od wniesienia pozwu.
Różnice te wynikają z obciążenia referatów sędziowskich, liczby dostępnych sal rozpraw oraz ogólnej liczby spraw cywilnych w danym wydziale. Znaczenie ma też to, czy sąd zdecyduje się powołać biegłego z zakresu finansów lub bankowości. Taka decyzja niemal zawsze wydłuża postępowanie o kolejne miesiące, bo sam wybór eksperta i przygotowanie opinii zajmują czas. Jakość pozwu też się liczy: dobrze skonstruowane pismo, przygotowane przez doświadczonego pełnomocnika, ogranicza liczbę wezwań do uzupełnienia i przyspiesza tok sprawy.
Co wydłuża proces o WIBOR
Postępowania dotyczące umów z WIBOR-em trwają dłużej, niż zakładają strony na początku. Opóźnienia generują trzy źródła: działania banku, organizacja pracy sądu oraz decyzje lub zaniedbania kredytobiorcy. Każde z nich dokłada do procesu po kilka miesięcy.
Strategia procesowa banków
Banki bronią się rozbudowanymi strategiami procesowymi. Często składają obszerne odpowiedzi na pozew z licznymi wnioskami dowodowymi i argumentacją wymagającą szczegółowej analizy. Każdy taki wniosek sąd musi formalnie rozpoznać, co spowalnia bieg sprawy. Regularnie pojawiają się wnioski o przesłuchanie świadków, najczęściej pracowników banku, których dostępność bywa ograniczona, a kolejne terminy trzeba dopasowywać do ich kalendarza.
Zdarza się, że bank wnioskuje o powołanie biegłego nawet wtedy, gdy spór dotyczy głównie oceny zapisów umownych, a nie kwestii technicznych związanych z wyliczeniami. Czas wydłużają też wnioski o mediację, o zawieszenie postępowania czy składanie kolejnych pism w krótkich odstępach. Bank może wykorzystać każde dostępne narzędzie procesowe, by odsunąć moment wydania orzeczenia, co jest jednym z możliwych skutków pozwania banku o WIBOR.
Organizacyjne ograniczenia sądów
Sporą część opóźnień generują same realia funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Terminy rozpraw wyznaczane są z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, a w największych miastach pierwsze posiedzenie odbywa się nieraz po roku od wniesienia pozwu. Kolejne rozprawy bywają oddalone od siebie o wiele miesięcy z powodu braków kadrowych, ograniczonej liczby sal oraz zmian w składach orzekających.
Najbardziej czasochłonne jest postępowanie dowodowe z udziałem biegłych. Wybór eksperta, sporządzenie opinii, a potem ewentualne uzupełnienia po zastrzeżeniach stron potrafią wydłużyć sprawę o pół roku, czasem dłużej. W części spraw sąd zleca kilka opinii uzupełniających i wtedy proces rozciąga się jeszcze bardziej.
Błędy i zaniedbania po stronie kredytobiorcy
Na tempo wpływa również sam kredytobiorca. Braki formalne w pozwie, niekompletne załączniki czy opóźnienia w odpowiedziach na pisma sądu wstrzymują bieg sprawy. Niestawiennictwo na rozprawie albo zmiana pełnomocnika w trakcie procesu też kosztują czas, bo nowy prawnik musi zapoznać się z aktami i zwykle wnosi o dodatkowy termin.
Nawet drobne uchybienie formalne przekłada się na tygodnie lub miesiące oczekiwania. Niedopłata opłaty sądowej, błędne oznaczenie strony czy brak pełnomocnictwa w aktach kończą się wezwaniem do uzupełnienia braków w wyznaczonym terminie. Gdy kredytobiorca nie zareaguje na czas, pozew może zostać zwrócony lub odrzucony, co oznacza powrót do punktu wyjścia. Zanim zdecydujesz się na ten krok, sprawdź, czy złożenie pozwu o WIBOR ma w twojej sytuacji sens.
Jak skrócić czas trwania postępowania
Na część czynników kredytobiorca nie ma wpływu, ale kilka rzeczy realnie skraca proces. Najwięcej zależy od rzetelnego przygotowania pozwu na starcie: jasno sformułowane żądania, komplet dokumentów i brak błędów formalnych zmniejszają ryzyko przestojów. Doświadczenie pełnomocnika w sprawach WIBOR-owych pozwala przewidywać ruchy banku i szybko na nie reagować, bez tracenia terminów.
W niektórych sprawach da się wnioskować o rozpoznanie wyłącznie na podstawie dokumentów, bez przesłuchiwania świadków, co skraca proces. Liczy się też wybór sądu miejscowo właściwego: jeśli kredytobiorca może wybierać między kilkoma lokalizacjami, lepiej skierować pozew tam, gdzie spraw cywilnych jest mniej.
Pomaga aktywny udział w kolejnych etapach: terminowe składanie pism, szybkie reagowanie na wezwania sądu oraz staranne przygotowanie do przesłuchania sprawiają, że sędzia postrzega sprawę jako uporządkowaną i wymagającą sprawnego rozpoznania. Warto zachować rzeczową komunikację z sądem i nie składać zbędnych wniosków, które tylko zaśmiecają akta. Pomocne jest też wcześniejsze przemyślenie różnych scenariuszy dotyczących tego, jaki wyrok może wydać sąd, bo ułatwia to planowanie dalszych kroków procesowych.
W mniejszych miastach sprawa o umowę z WIBOR-em rusza zwykle po kilku miesiącach od złożenia pozwu. W dużych ośrodkach oczekiwanie na pierwszą rozprawę sięga roku, a całe postępowanie trwa od kilkunastu miesięcy do kilku lat. Ostateczny czas to wypadkowa strategii banku, obciążenia sądu i jakości przygotowanej dokumentacji procesowej.
