Masz kredyt oparty na zmiennym oprocentowaniu? A może spłacasz kredyt frankowy i obserwujesz rosnące raty? Obie sytuacje łączy więcej, niż mogłoby się wydawać. Mechanizm ustalania kosztów, nieprzewidywalność rat, niejasne zapisy umowne – te problemy dotykają zarówno frankowiczów, jak i posiadaczy kredytów złotowych opartych na WIBOR.
Zawiłość zapisów i brak przejrzystości umów kredytowych
Kredyty frankowe i kredyty z WIBOR-em opierają się na różnych wskaźnikach, ale łączy je nieprzejrzysta konstrukcja i zawiłość zapisów w umowach. W obu przypadkach kredytobiorcy rzadko rozumieli rzeczywiste ryzyko zmiennej stopy oprocentowania w chwili podpisywania umowy. Bank prezentował produkt jako bezpieczny, a zapisy określające sposób naliczania kosztów ginęły w gąszczu odesłań do regulaminów i tabel.
W umowach z WIBOR-em podstawą naliczania rat jest wskaźnik referencyjny ustalany na podstawie deklarowanych, a nie rzeczywiście zawartych transakcji między bankami. Po reformie wskaźników rynek międzybankowy depozytów niezabezpieczonych w praktyce niemal zamarł, co oznacza, że wartość WIBOR-u opiera się głównie na ocenach eksperckich panelu banków. Mechanizm bywa więc oderwany od realiów rynkowych. Podobnie działo się przy kredytach frankowych, gdzie banki przeliczały kurs CHF z zastosowaniem spreadu nierzadko znacznie odbiegającego od notowań giełdowych – na tym ukrytym narzucie zarabiały dodatkowo, poza odsetkami.
Konkretny przykład pokazuje skalę problemu. Kredyt hipoteczny zaciągnięty w 2019 roku przy WIBOR-ze 3M generował po dwóch latach niemal dwukrotnie wyższą ratę niż na starcie. To była umowa złotowa, a mimo to zmienność rat przypominała doświadczenia frankowiczów sprzed dekady. Także tutaj zadecydował czynnik całkowicie niezależny od kredytobiorcy – wartość wskaźnika referencyjnego ustalana przez panel banków, na którą klient nie miał żadnego wpływu.
Najważniejsze różnice między obiema konstrukcjami
Najbardziej widoczna różnica to waluta. Kredyty frankowe były denominowane lub indeksowane do CHF, podczas gdy kredyty z WIBOR-em udziela się w złotówkach, bez powiązania z kursem obcej waluty. Mimo tego rozróżnienia obie konstrukcje niosą zbliżone ryzyko: brak przewidywalności kosztów i niemożność oszacowania przyszłych zobowiązań w momencie zaciągania kredytu.
Inaczej wyglądała reakcja społeczna. Sprawy frankowe, dzięki nagłośnieniu i masowym pozwom, doprowadziły do tysięcy wyroków unieważniających umowy. W przypadku umów z WIBOR-em proces dopiero nabiera tempa, choć liczba pozwów rośnie szybko – tylko w 2024 roku wpłynęło ich kilka tysięcy. Pytanie, czy WIBOR stanowi klauzulę niedozwoloną, stało się przedmiotem analiz prawnych i pierwszych orzeczeń.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wielokrotnie stawał po stronie frankowiczów, uznając sporne zapisy ich umów za abuzywne. Prawnicy przewidują, że podobne orzeczenia mogą objąć również kredyty z WIBOR-em, zwłaszcza po opinii Rzecznika Generalnego TSUE z grudnia 2024 roku, która dotyczyła obowiązków informacyjnych banku wobec konsumenta.
Dlaczego sprawy o WIBOR podążają drogą frankowiczów?
Frankowicze przetarli szlak sądowy. Udowodnili, że banki naruszały interesy klientów przez niejasne zapisy i oferowanie produktów o podwyższonym ryzyku bez pełnej informacji o jego skali. Teraz tą samą ścieżką ruszają posiadacze kredytów złotowych. Gwałtowny wzrost stóp procentowych i rekordowe odczyty wskaźnika sprawiły, że kredytobiorcy zaczęli analizować swoje umowy pod kątem zgodności z prawem – wcześniej, przy niskich ratach, mało kto zaglądał do zapisów regulujących sposób ustalania oprocentowania.
Okazuje się, że wiele umów zawiera zapisy budzące wątpliwości: od braku precyzyjnego określenia metody ustalania WIBOR-u, przez niedostateczne pouczenie o ryzyku, po brak możliwości weryfikacji wartości wskaźnika przez kredytobiorcę. Te nieprawidłowości otwierają drogę do zakwestionowania umowy w sądzie, dokładnie tak jak w sprawach frankowych.
Kancelarie prawne notują lawinowy wzrost liczby pozwów. Jeden z pierwszych zakończył się zawieszeniem spłaty rat przez sąd, co pokazuje potencjał korzystnej linii orzeczniczej. Kredytobiorcy coraz częściej dowiadują się, że mają realną szansę wygrać spór z bankiem i odzyskać nadpłacone środki lub wynegocjować łagodniejsze warunki dalszej spłaty.
Wspólny mianownik: ryzyko przerzucone na klienta
Kredyty frankowe i te z WIBOR-em łączy mechanizm przeniesienia całego ryzyka zmienności na kredytobiorcę. W obu przypadkach bank zastrzegał sobie prawo do modyfikacji parametrów wpływających na wysokość raty, podczas gdy klient pozostawał stroną bierną, pozbawioną realnego wpływu na koszt zobowiązania. Frankowicz nie decydował o kursie ani o spreadzie, kredytobiorca złotowy nie decyduje o poziomie WIBOR-u.
Ta asymetria ryzyka stanowi fundament sporów sądowych. Sądy coraz częściej uznają, że konstrukcja umów naruszała równowagę kontraktową i stawiała konsumentów w rażąco niekorzystnej pozycji. Przy kredytach frankowych doprowadziło to do masowych unieważnień. Podobny scenariusz może powtórzyć się w sprawach o WIBOR, jeśli orzecznictwo potwierdzi abuzywność spornych klauzul.
Brak pełnej informacji o ryzyku
Frankowicze często słyszeli, że frank to “stabilna waluta”, a kredyt w CHF to “tańsza alternatywa”. Analogicznie klienci zaciągający kredyty z WIBOR-em dostawali zapewnienia o “bezpiecznym wskaźniku rynkowym” i “przewidywalnych ratach”. W praktyce ani kurs franka, ani wartość WIBOR-u nie okazały się przewidywalne. Dokumentacja, która miała wyjaśniać ryzyko, ograniczała się zwykle do ogólnikowych formułek bez przykładowych symulacji wzrostu raty.
Banki rzadko tłumaczyły szczegółowo mechanizm ustalania tych parametrów. Kredytobiorcy nie wiedzieli, że WIBOR opiera się na deklaracjach banków, a nie na rzeczywistych transakcjach, ani że jego wartość może wzrosnąć kilkukrotnie w krótkim czasie. Frankowicze z kolei nie zdawali sobie sprawy ze skali, w jakiej kurs CHF może odbiec od poziomu z dnia podpisania umowy. To, czy banki przekazywały wystarczające informacje o WIBOR-ze, jest dziś jednym z głównych zarzutów w pozwach.
Co możesz zrobić, jeśli masz kredyt z WIBOR-em?
Jeśli Twoja rata wyraźnie wzrosła w ostatnich latach, sprawdź szczegóły umowy kredytowej pod kątem potencjalnych nieprawidłowości. Zwróć uwagę na:
- sposób określenia mechanizmu ustalania WIBOR-u w umowie
- informacje o ryzyku zmiennej stopy procentowej przekazane przed podpisaniem
- możliwość samodzielnej weryfikacji publikowanej wartości wskaźnika
- obecność klauzul jednostronnie uprzywilejowujących bank
Rosnąca liczba korzystnych wyroków pokazuje, że sądy dostrzegają problem. Część umów zostaje unieważniona, inne są przeliczane z pominięciem spornych zapisów – na przykład poprzez usunięcie samego WIBOR-u i pozostawienie wyłącznie marży. Analiza umowy przez prawnika specjalizującego się w sprawach bankowych pozwala ocenić szanse powodzenia ewentualnego pozwu, zanim podejmiesz decyzję o wejściu w spór.
Czas może mieć znaczenie
Choć przedawnienie roszczeń w sprawach o WIBOR nie zostało jeszcze jednoznacznie rozstrzygnięte przez orzecznictwo, prawnicy radzą działać bez zbędnej zwłoki. Im więcej czasu upływa od zaciągnięcia kredytu, tym trudniej udowodnić niektóre okoliczności jego zawarcia – rozmowy z doradcą, treść przekazanych pouczeń czy brak symulacji ryzyka.
Podobnie jak w sprawach frankowych, wczesne podjęcie kroków prawnych daje lepszą pozycję negocjacyjną wobec banku. Część instytucji proponuje rozwiązania polubowne: obniżenie marży, zmianę wskaźnika referencyjnego na inny, częściowe umorzenie zadłużenia – wszystko po to, by uniknąć kosztownego i przegranego procesu.
WIBOR i kredyty frankowe różnią się szczegółami, ale łączy je nieprzejrzysta konstrukcja, niepełna informacja przekazywana klientom i przerzucenie całego ryzyka na kredytobiorcę. Nie czekaj, aż rata znów wzrośnie. Sprawdź umowę i dowiedz się, czy możesz odzyskać nadpłacone środki albo wynegocjować korzystniejsze warunki spłaty.
