Czy banki przekazywały wystarczające informacje na temat WIBOR-u, to jedno z głównych pytań w sporach o kredyty ze zmiennym oprocentowaniem. Kredytobiorcy podnoszą, że przy podpisaniu umowy dostawali często jedno oświadczenie o zapoznaniu z ryzykiem zmiennej stopy. Sąd bada, czy taki zapis wystarczał, żeby klient rozumiał, jak wskaźnik działa i co oznacza dla wysokości raty. Poniżej zbieramy zarzuty kredytobiorców, sposób ich oceny przez sądy i to, co zmienił wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r.
Jak w umowach opisywano mechanizm ustalania wskaźnika
Kredytobiorcy wskazują, że nie tłumaczono im, jak dokładnie ustala się WIBOR. Według ich zarzutów osoby podpisujące umowy nie wiedziały, że wskaźnik nie wynika wyłącznie z rzeczywistych transakcji międzybankowych, lecz także z kwotowań banków składanych każdego dnia roboczego. Ten proces nazywa się fixingiem: banki z panelu podają, po jakim oprocentowaniu byłyby gotowe pożyczać sobie nawzajem pieniądze, a z tych wartości, po odrzuceniu skrajnych, wyznacza się średnią, która staje się aktualnym poziomem WIBOR.
Według oświadczenia administratora, GPW Benchmark, banki przygotowują swoje zgłoszenia metodą kaskady danych: w pierwszej kolejności opierają się na zawartych transakcjach, a gdy tych brakuje, podają kwotowanie wiążące. W pozwach podnosi się, że przy niewielkiej liczbie transakcji na rynku depozytów międzybankowych duża część kwotowań nie ma takiego oparcia, a klient nie wiedział, kto nadzoruje fixing, jak często wskaźnik się zmienia i co na niego wpływa. Zarzut dotyczy też posługiwania się hasłami takimi jak "oprocentowanie rynkowe" czy "zmienna stopa", bez pokazania, jak przekłada się to na konkretną ratę, oraz braku wyjaśnień o tym, czy banki mogą wpływać na wskaźnik.
Ryzyko wzrostu rat w dokumentach kredytowych
Kolejny zarzut dotyczy symulacji pokazujących, co się stanie z ratą przy wzroście stóp procentowych. Klient mógł usłyszeć, że "oprocentowanie jest zmienne", a nie zobaczyć, co to znaczy w liczbach. Czy tak było w konkretnej umowie, wynika z dokumentów podpisanych przy jej zawarciu.
Przy kredycie na 400 tysięcy złotych na 25 lat, z marżą 2 proc. i WIBOR 3M na poziomie 0,3 proc., rata w momencie podpisania umowy wynosiła około 1 800 zł. Po wzroście WIBOR do 7 proc. sięgnęła prawie 3 300 zł, czyli wzrosła o ponad 80 proc. Mechanizm tej zmiany opisujemy w tekście jak WIBOR wpływa na raty kredytu. Kredytobiorcy podnoszą, że decyzję podejmowali bez świadomości takich konsekwencji.
W sporach analizuje się, czy klient dostał podstawowe scenariusze: jak zachowa się rata przy wzroście wskaźnika o 1, 3 czy 5 punktów procentowych. Bez takich danych trudno ocenić, czy zdoła się wywiązywać z zobowiązań w razie pogorszenia warunków rynkowych. Znaczenie ma też to, czy przedstawiono porównanie z ofertą o stałym oprocentowaniu.
Uwaga: zakres obowiązków informacyjnych zależy od daty umowy. Od 22 lipca 2017 r. obowiązuje ustawa o kredycie hipotecznym, a Rekomendacja S Komisji Nadzoru Finansowego (wersja z grudnia 2019 r.) zaleca przedstawianie klientowi m.in. symulacji raty przy wzroście oprocentowania o 400 punktów bazowych. To, jakie informacje klient faktycznie otrzymał, sąd ustala w każdej sprawie osobno.
Jak sądy oceniają obowiązek informacyjny banków
W części orzeczeń sądy badały, czy przy zawieraniu umów z WIBOR-em obowiązek informacyjny został wykonany. Choć linia orzecznicza w sprawach dotyczących WIBOR wciąż się kształtuje, w tych rozstrzygnięciach powtarza się wniosek: konsument powinien móc zrozumieć, jak działa oprocentowanie i jaki wpływ ma zmienność stopy na koszty kredytu.
Ważnym punktem odniesienia jest wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24. Trybunał uznał, że wymóg przejrzystości z dyrektywy 93/13 nie nakłada na kredytodawcę szczególnych obowiązków informacyjnych co do metodologii wskaźnika. Wykonanie obowiązków z dyrektywy 2014/17, w tym przekazanie formularza ESIS, może świadczyć o spełnieniu tego wymogu, jeśli dodatkowe wyjaśnienia nie dawały zniekształconego obrazu wskaźnika. Szerzej omawiamy to w tekście o tym, co dla kredytobiorców oznacza pierwszy wyrok TSUE w sprawie WIBOR.
W uzasadnieniach wyroków korzystnych dla kredytobiorców wskazywano, że klient nie otrzymał danych pozwalających oszacować wpływ zmiany wskaźnika na jego sytuację. Sędziowie zwracali uwagę na brak symulacji, brak porównań z innymi opcjami kredytowymi oraz język niezrozumiały dla osoby bez wiedzy finansowej. Podejście to nawiązuje do standardu z orzeczeń w sprawach frankowych, gdzie sądy badały, czy konsument otrzymał rzetelną wiedzę o ryzyku, a nie tylko podpisał blankietowe oświadczenie.
Język umów i jego wpływ na świadomość konsumenta
Umowy kredytowe miały często formę wielostronicowych dokumentów z zapisami regulaminowymi, odesłaniami do załączników i fragmentami pisanymi językiem finansowym. Kredytobiorcy podnoszą, że trudno było w nich odnaleźć, jak dokładnie oblicza się oprocentowanie zmienne, ani jakie czynniki decydują o jego zmianie. Umowy odsyłały do ogólnie dostępnych źródeł, na przykład strony GPW Benchmark, a przeciętny klient i tak nie wiedział, gdzie szukać i co sprawdzać.
Według zarzutów kredytobiorców osoba bez wiedzy ekonomicznej nie miała jak zrozumieć, że WIBOR wyznaczany jest na podstawie danych od panelu banków. TSUE w wyroku C-471/24 przyjął jednak, że sam brak informacji o tej cesze wskaźnika nie czyni postanowienia nieuczciwym, o ile WIBOR był zgodny z rozporządzeniem BMR w dniu zawarcia umowy.
Oświadczenie o ryzyku a rzeczywiste zrozumienie umowy
Szczegółowe wyjaśnienie fixingu mogłoby skłonić część kredytobiorców do wyboru innych rozwiązań oprocentowania, na przykład stałej stopy, która choć droższa na starcie, dawała przewidywalność kosztów w okresie jej obowiązywania.
Klient podpisywał zwykle oświadczenie w rodzaju "kredytobiorca został poinformowany o ryzyku zmiennej stopy procentowej". W sporze pytanie brzmi, czy za tym formalnym zapisem stało rzeczywiste zrozumienie, czym to ryzyko jest, ile może wynieść i kiedy przełoży się na podwyżkę raty. Odpowiedź sąd ustala na podstawie całego materiału: dokumentów, symulacji i zeznań stron.
Asymetria informacyjna a równowaga stron umowy
Relacja bank-kredytobiorca ma naturalną nierówność w dostępie do wiedzy. Bank dysponuje zespołem specjalistów, bazami danych i modelami prognozowania stóp procentowych. Klient najczęściej bierze kredyt pierwszy raz w życiu i nie ma narzędzi, by samodzielnie ocenić oferowane warunki.
Przepisy o ochronie konsumentów zakładają, że tę asymetrię wyrównuje klarowna informacja. Gdy sąd uzna, że jej zabrakło, może ocenić, że konsument zawarł umowę, nie rozumiejąc do końca, na co się godzi. Taka ocena może prowadzić do uznania niektórych postanowień za nieuczciwe, zwłaszcza gdy dotyczą podstawowego elementu, jakim jest mechanizm ustalania oprocentowania. Ten argument, brak rzetelnej informacji wobec przewagi wiedzy banku, pojawia się w pozwach kredytobiorców kwestionujących WIBOR, a jego ocena zawsze zależy od treści konkretnej umowy.
Pytania dotyczące własnej umowy kredytu można omówić z prawnikiem kancelarii, dane są na stronie kontakt.
