Dlaczego WIBOR nie powinien być stosowany, to pytanie, na które kredytobiorcy i część prawników odpowiadają zarzutami wobec sposobu ustalania wskaźnika. Sam rynek już od niego odchodzi: Komisja Nadzoru Finansowego oczekuje, że od 2027 r. nowe umowy nie będą oparte na WIBOR, a terminy 1M, 3M i 6M mają być opracowywane do 31 grudnia 2036 r. wyłącznie na potrzeby umów już zawartych. Poniżej zbieramy argumenty przeciwko dalszemu stosowaniu wskaźnika i to, jak ocenił je Trybunał Sprawiedliwości UE.
Wskaźnik oparty na kwotowaniach, nie tylko na transakcjach
Pierwszy zarzut wobec WIBOR-u dotyczy jego konstrukcji. Wskaźnik nie wynika wyłącznie z faktycznie zawieranych transakcji między bankami. Banki z panelu podają, po jakim oprocentowaniu byłyby gotowe pożyczać sobie pieniądze, a według oświadczenia administratora opierają się przy tym najpierw na zawartych transakcjach, a gdy ich brakuje, na kwotowaniu wiążącym. Kredytobiorcy podnoszą, że WIBOR nie odzwierciedla więc w pełni faktycznego kosztu pożyczenia pieniędzy na rynku, tylko w dużej części deklaracje uczestników panelu.
Według tego zarzutu wartość wskaźnika może odbiegać od warunków rzeczywistych operacji finansowych, a kredytobiorca spłaca ratę opartą na liczbie, której źródeł nie zna. Prawnicy reprezentujący kredytobiorców wskazują, że taki mechanizm narusza zasadę równowagi kontraktowej: konsument ponosi koszty oparte na wartościach, które nie zawsze mają pokrycie w transakcjach rzeczywistych.
Kredytobiorca nie ma jak sprawdzić, czy podane przez banki wartości odpowiadają faktycznym warunkom rynkowym. W sporach podnosi się też, że bank sam uczestniczy w ustalaniu wskaźnika, a potem stosuje go wobec swoich klientów. To jeden z argumentów w dyskusji, czy WIBOR może mieć charakter abuzywny w rozumieniu przepisów chroniących konsumentów.
Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 12 lutego 2026 r. (C-471/24) uznał jednak, że ani oparcie wskaźnika na danych niekoniecznie pochodzących z transakcji, ani udział banku kredytującego w panelu, ani brak informacji o tych cechach nie nadają postanowieniu nieuczciwego charakteru, o ile WIBOR był zgodny z rozporządzeniem BMR w chwili zawarcia umowy. Skutki tego rozstrzygnięcia omawiamy w tekście co dla kredytobiorców oznacza pierwszy wyrok TSUE w sprawie WIBOR.
Brak transparentności wobec kredytobiorców
Osoby zaciągające kredyty z WIBOR-em rzadko wiedzą, kto i jak ustala jego wysokość. Proces wyliczania trudno zweryfikować, bo dane wejściowe przekazują banki z panelu, a konsument ich nie widzi. Kredytobiorca, który chciałby zrozumieć, dlaczego jego rata wzrosła, nie ma narzędzi ani dostępu do szczegółowych informacji. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, co może je czekać przy gwałtownym ruchu wskaźnika.
Relacja banku z klientem powinna opierać się na zaufaniu i jasnym przekazywaniu informacji: kredytobiorca musi rozumieć, jak rosną albo spadają koszty jego zobowiązania i na jakich zasadach zmienia się oprocentowanie. Kredytobiorcy zarzucają, że nie wyjaśniono im, czym jest WIBOR, jak się go wylicza i jakie niesie ryzyko. Czy tak było w konkretnej sprawie, ustala sąd na podstawie dokumentów z chwili zawarcia umowy.
Problem podnoszony w pozwach dotyczy też sytuacji, w których klient nie otrzymał materiałów wyjaśniających działanie wskaźnika, a o wzroście kosztów obsługi kredytu dowiadywał się dopiero z powiadomienia o nowej racie. Kredytobiorcy stawiają w tym kontekście pytanie o zgodność takiego rozwiązania z zasadami prawa bankowego, a TSUE przypomniał, że główne elementy metodologii ma obowiązek publikować administrator wskaźnika.
Przewaga informacyjna banków jako źródło nierówności
Banki dysponują wiedzą o mechanizmach kształtowania wskaźnika, mają dostęp do danych rynkowych i monitorują jego zmiany na bieżąco. Konsument jest tu stroną słabszą, bez wiedzy specjalistycznej i narzędzi technicznych do samodzielnej oceny wartości WIBOR-u. Ta asymetria informacyjna, według kredytobiorców, sprawia, że umowę zawierali w warunkach niepewności, nie znając realnego ryzyka finansowego, jakie biorą na siebie.
Rozkład ryzyka między bankiem a kredytobiorcą
Kolejny zarzut dotyczy tego, kto faktycznie ponosi ryzyko związane ze stosowaniem WIBOR-u. Gdy stopy procentowe rosną, dodatkowe koszty spadają na klienta, a marża banku pozostaje stała. W efekcie, jak podnoszą kredytobiorcy, ryzyko zmiany stóp przechodzi na nich, choć nie mają wpływu na sposób ustalania wskaźnika.
Kredyty oparte na stałej stopie procentowej były w Polsce przez lata mniej popularne niż te z WIBOR-em. Dziś Komisja Nadzoru Finansowego wskazuje, że w nowych umowach obok nowego wskaźnika POLSTR ma być coraz szerzej stosowana stopa stała albo okresowo niezmienna. Możliwe zamienniki opisujemy w tekście jakimi wskaźnikami zastąpić WIBOR.
Wniosek: przeciwnicy WIBOR-u wskazują, że nie powinien on służyć jako podstawa wyliczania oprocentowania, skoro nie opiera się wyłącznie na rzeczywistych transakcjach, a banki współuczestniczą w ustalaniu jego poziomu. Po wyroku C-471/24 te cechy same w sobie nie przesądzają o nieuczciwości postanowienia, więc w sporze liczy się przede wszystkim to, jak w konkretnej umowie opisano skutki zmiennej stopy.
W analizach prawnych po stronie kredytobiorców pojawia się teza, że obowiązek informacyjny nie został w pełni wypełniony. Ocena tego zarzutu zależy od dokumentów, które klient otrzymał przed podpisaniem umowy.
Mechanizm przenoszenia ryzyka na kredytobiorcę
W kredycie opartym na WIBOR-ze zmiana kosztu pieniądza na rynku przechodzi na klienta. Gdy rynek międzybankowy reaguje na decyzje w polityce pieniężnej, wzrost wskaźnika podnosi wysokość raty w najbliższym okresie aktualizacji oprocentowania. Marża banku zostaje stabilna. Klient nie ma narzędzia, które ograniczałoby skokowe wzrosty obciążeń, bo zmienność WIBOR-u jest wpisana w umowę. To jeden z powodów, dla których kredytobiorcy sprawdzają, jakie roszczenia mogą zgłosić w związku z takimi zapisami umowy.
Kredytobiorcy argumentują, że taki model stoi w sprzeczności z zasadami uczciwości obrotu konsumenckiego, bo kredytobiorca nie ma realnego wpływu na kształtowanie tego elementu kosztów, a podpisując umowę, nie jest w stanie przewidzieć, jak wysokie raty będzie spłacał w przyszłości. Czy ten argument przekona sąd, zależy od treści umowy i informacji udzielonych przy jej zawarciu. O tym, że wskaźnik i tak zniknie z rynku, piszemy w tekście czy likwidacja WIBOR jest nieuchronna.
Pytania dotyczące własnej umowy kredytu można omówić z prawnikiem kancelarii, dane są na stronie kontakt.
